Raport Farloona zrobił na mnie wielkie wrażenie, to jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinienem wziąć sprawy swoje ręce i jechać na PW. Do tej pory przez 3 lata przeczytałem i przesłuchałem mnóstwo materiałów, czytałem fora o uwodzeniu, zapisałem się na mnóstwo newsletterów, ale nie za bardzo przekładało się to na praktykę.
Przyjechałem do Wrocławia ok. 9 rano, trochę wcześnie, ale tak wyszło. Od razu Feniks nie mógł się mną zająć, bo miał do załatwienia kilka spraw, w tym odebrać Tupaka. Pierwsza reakcja to lekkie zaskoczenie, myślałem, ze trenerzy będą ci co na PW1…okazało się, że nie do końca.
W międzyczasie, gdy Feniks załatwiał swoje sprawy ja miałem trochę czasu dla siebie i pozwiedzałem miasto. Potem spotkaliśmy się na rynku wraz z pozostałymi uczestnikami i trenerami Matem i Tupakiem .
Pierwszego dnia było zapoznanie się. Każdy mówił coś o sobie i jak odbierał pozostałych. To było bardzo dobre, bo uświadomiło mi, co po części jest ze mną nie tak i dokąd zmierza moje życie(a właściwie, gdzie do tej pory stało). Byłem najmłodszym uczestnikiem tego projektu mam 19 lat. Jedna rzecz zrobiła na mnie już pierwszego dnia ogromne pozytywne zdziwienie. To że swobodnie mogliśmy gadać o naszych doświadczeniach kobietami, wymienić się poglądami, dawać sobie rady. Moi znajomi nie poruszają tego tematu w ogóle, a jeżeli już to tylko pobieżnie, gdy ostro popiją.
Któregoś dnia z kolei przyjechał Maciej, stylista. Poświęcił każdemu z nas dużo czasu. Powiedział w co powinniśmy się ubierać. Zrobił każdemu fryzurę, zgodnie z tym jak każdy chciał być odbierany. Dla mnie to było coś niesamowitego. Dopiero on uświadomił mi jak do tej pory się ubierałem, a jak mogę. Tego dnia w klubie dostawałem same zlewki, może dlatego, że sam jeszcze nie przyzwyczaiłem się Do swojego nowego, lepszego wizerunku.
Kolejne dni mijały za dnia na mieście, w galeriach handlowych, a noce w klubach. To było coś wspaniałego, życie bez żadnego pośpiechu, pełen luz, świat zewnętrzny nie istniał.
Nie zapomnę wykładów Tupaka(o kobietach, naszych wymaganiach wobec nich), Naughty’go(o związkach) i Feniksa(o uwodzeniu, stylu życia, i co najważniejsze otwarciu się seksualnie, były też ćwiczenia praktyczne
)i Mata, pomocy i rad każdego z nich.
Każdy dzień był inny, każdy niesamowity. Przedostatniej nocy poznałem w klubie świetną kobietę. Tańczyliśmy bardzo erotycznie, KC (pocałunek – przyp. Feniks) na parkiecie, potem poszliśmy usiąść, najlepsze było to, że to ona się starała, budowała ze mną rapport, ja niewiele mówiłam, potem razem z jej znajomymi zmieniliśmy klub. Jej znajomi, mimo ze niektórzy 2 razy starsi ode mnie, to byli zajebiści. Nie było fc (seksu – przyp. Feniks), choć dążyłem do tego(niedopracowana logistyka), ale to mnie wiele nauczyło i dało do myślenia.
Ostatniego dnia nie było rewelacji, choć się na nią nastawiłem, ale cóż takie życie, nie zawsze wszystko wychodzi tak jak chcemy.
Podsumowując. Projekt Wrocław był czymś fenomenalnym, nie zapomnę tego. Każdy uczestnik i trener przekazał mi od siebie wiele. Ogromne dzięki dla Was wszystkich za obecność, pomoc i w ogóle za wszystko czego się tam od każdego nauczyłem i zrozumiałem.
Pozdrawiam, Mateusz
— —
Projekt Wrocław jest za założenia tajną imprezą, więc jeżeli chcesz się dowiedzieć czym jest dokładnie Projekt Wrocław, kiedy odbędzie się następna edycja i jak wziąć w niej udział to wyślij pusty e-mail na adres:
feniksprojektwroclaw@gmail.com
W tytule maila napisz „PW”.

0 Odpowiedzi do “Projekt Wrocław 3 – wrażenia Mateusza”